Zauważyłeś, że często wyrzucasz resztki z obiadu? A może zanim zużyjesz jakiś produkt, on dawno się już zepsuje? Najwyższy czas to zmienić! Tylko od czego zacząć? Podpowiadamy.
Opracowywanie jadłospisów
Mamy dobrą i złą wiadomość. Jeśli nie chcesz wyrzucać jedzenia, to musisz zacząć planować posiłki. To najlepszy sposób na to, aby mieć kontrolę nad tym, ile kupujesz i ile jesteś w stanie zjeść. Jest to czasochłonne i na początku trudne, wiemy. Ale ma to swoje dobre strony – robiąc zakupy raz, oszczędzasz czas. I sięgasz w sklepie tylko po to, czego potrzebujesz, więc oszczędzasz też pieniądze.
Jak przygotować taki plan? Tak naprawdę jakkolwiek. Nie czekaj na inspirację. Nie zamawiaj specjalnych planerów, które Ci to ułatwią. Weź kartkę i długopis oraz… zacznij działać. Pierwszym krokiem niech będzie inwentaryzacja lodówki i półek kuchennych. Sprawdź, co Ci zostało i na tej bazie stwórz posiłki. Pomocne jest natomiast spisanie swoich ulubionych potraw, pewniaków, które wiesz jak zrobić szybko i na dodatek wszystkim smakują.
Podczas takiego planowania uwzględniaj dania z produktów sezonowych. Są tanie, odżywcze, a do tego smaczne, na nich warto opierać swoje codzienne menu. Jesienne dynie, zimowa kapusta czy wiosenne szparagi – każdy sezon oferuje składniki w najlepszej cenie i najwyższej jakości odżywczej. Wybór produktów dostępnych lokalnie w danym okresie roku gwarantuje ich pełnię wartości odżywczych, a przy okazji zmniejsza ślad węglowy związany z transportem egzotycznych odpowiedników.
Zakupy z listą
Gdy masz już gotowy plan, trzeba zrobić listę zakupów. Tu od razu możemy polecić darmową aplikację na telefon Listonic. Służy do tworzenia takich list, można je także udostępniać wybranym osobom, które mogą je edytować. Gdy coś kupisz, odhaczasz to na liście i idziesz dalej.
Aby takie zakupy miały sens, musisz też określić, jaką ilość danego produktu potrzebujesz, warto to uwzględnić podczas tworzenia jadłospisu. W przypadku kasz czy makaronów, które się nie psują, jest to mniej istotne. Ale już gdy chodzi o banany, awokado lub jabłka, to sporą różnicę robi, czy kupisz ich pół kilo, czy kilogram. Dokładne oszacowanie porcji pozwala uniknąć sytuacji, w której produkty gniją w lodówce zamiast trafić na talerz.
Kolejnym elementem skutecznych zakupów jest świadome omijanie promocji typu „dwa w cenie jednego”, jeśli nie masz pewności, że wykorzystasz dodatkową porcję przed terminem przydatności. Lepiej zapłacić za jedną sztukę i ją zjeść, niż kupić dwie i wyrzucić połowę. Brzmi to przerażająco? Czytaj dalej, zaraz wszystko ułatwimy.
Mrożenie
Pierwszy i drugi krok może wymagać wprawy. Zanim jej nabierzesz, zaprzyjaźnij się z zamrażarką, to będzie Twój sprzymierzeniec w drodze ku byciu zero waste. Dlaczego?
Czasami okazuje się, że przygotowałeś zbyt dużo danej potrawy, a na następne dni zaplanowane jest już coś innego i wszystkie składniki są kupione. Albo postanowiłeś wyskoczyć na obiad do restauracji z kolegami z pracy. Jeśli więc wiesz, że nie będziesz w stanie zjeść czegoś, to po prostu… to zamroź. Możesz tak zrobić w przypadku gulaszy, zup, sosów etc., a także warzyw i owoców. Ma to swoje dodatkowe plusy – będą to Twoje dania ratunkowe na następny tydzień, dzięki czemu część jadłospisu będzie już tak naprawdę gotowa. Zamrażać można również pieczywo, kanapki czy ugotowane kasze – to oszczędność czasu i gwarancja, że nic się nie zmarnuje.
Pamiętaj o prawidłowym oznakowaniu pojemników – data zamrożenia i nazwa potrawy pozwolą Ci łatwo zarządzać zawartością zamrażarki i unikać sytuacji, w której zapominasz o czymś na kilka miesięcy.
Praktyczne wskazówki na niemarnowanie żywności
Robienie czipsów z obierków ziemniaków czy pesto z liści rzodkiewki to wyższy poziom wtajemniczenia, do którego trzeba dojrzeć. Dlatego zaczniemy od wskazówek, które można wprowadzić od dziś.
Przedstawiamy sprawdzone sposoby na niemarnowanie żywności, czyli wykorzystanie tego, co pozornie nadaje się już do wyrzucenia.
Czerstwy chleb i pieczywo
Na początek idzie czerstwy chleb. Zanim go wyrzucisz, zastanów się, czy nie lepiej zrobić z niego grzanki? Możesz je przechowywać w pudełku i dodawać do zup albo sałatek. Ba! Włoska sałatka panzanella opiera się na czerstwym chlebem. Możesz też z niego zrobić pyszną zapiekankę lub zagęścić nim zupę. Alternatywnie wysusz go, zetrzyj na tarce i uzyskasz domową bułkę tartą – daleko lepszą jakościowo niż sklepowa.
Czerstwe pieczywo nadaje się również do przygotowania budyniu chlebowego – tradycyjnego deseru, który w kilku kulturach stanowi sposób na wykorzystanie suchych resztek. Wystarczy namoczyć kawałki w mleku z jajkami, dodać rodzynki i cynamon, a następnie upiec całość w formie.
Warzywa i ich nacie
Aby dać „drugie” życie warzywom, wystarczy je upiec i wykorzystać do sałatki, kotlecików czy zupy. Z natki pietruszki, szpinaku czy koperku w szybki sposób zrobisz pesto do makaronu lub kanapek. Liście buraków, rzodkiewki czy kalarepki można blanszować i dodać do omletów, past kanapkowych czy smoothie – zawierają więcej witamin niż same bulwy.
Jeśli warzywa zaczęły tracić jędrność, ale wciąż są jadalne, użyj ich do wywaru warzywnego. Łodygi, obierki i końcówki – wszystko to może trafić do garnka z wodą i stworzyć aromatyczną bazę do zup i risotto. Taki bulion można zamrozić w kostkach lodu i używać porcjami według potrzeb.
Odpady cukiernicze
Nasz faworyt, czyli bajaderki. To słodkie kuleczki robione z odpadów cukierniczych, z dodatkiem kakao i bakalii. W ten sposób można przerobić zeschnięte bułki maślane, drożdżówki czy ciasto drożdżowe. Wystarczy pokruszyć wypieki, dodać odrobinę mleka lub dżemu dla wilgoci, wymieszać z kakao i orzechami, uformować kulki i obtoczić w wiórach kokosowych.
Alternatywnie zeschnięte ciasta można zamienić w spód do sernika – pokruszone i zmieszane z roztopionym masłem tworzą chrupiącą bazę, która nie ustępuje gotowym kruchym spodom ze sklepu.
Jak to wdrożyć w codzienne życie
A jak te wszystkie rady wprowadzić w życie? Jeśli widzisz, że pod koniec tygodnia została Ci papryka, marchewki i ziemniaki, które nie wyglądają już tak apetycznie, jak w dniu zakupów, to upiecz je, dodaj do bulionu i zblenduj na gładki krem – pomysły na kolejne dni stworzą się same. Do nich koniecznie dodaj grzanki, a niech wspomniane pesto będzie bazą do sałatki makaronowej.
Warto też wyznaczyć jeden dzień w tygodniu na „sprzątanie lodówki” – przejrzyj wszystkie półki, sprawdź daty ważności i zaplanuj posiłek, który wykorzysta produkty bliskie końca terminu przydatności. Taka rutyna pozwala wychwycić zagrożenia zanim staną się problemem.
I tak z tygodnia na tydzień, planowanie posiłków stanie się coraz łatwiejsze, a niemarnowanie żywności będzie dla Ciebie czymś intuicyjnym. Każdy niewielki krok – od spisania jadłospisu po wykorzystanie natek – przybliża Cię do kuchni zero waste, w której nic się nie marnuje, a portfel jest pełniejszy.
