Autor: Alicja Roszka

Jak kupować ryby?

Targ rybny

Świeże czy mrożone? Z certyfikatem czy bez? Podpowiadamy, jak kupować ryby, by mieć pewność, że są dobrej jakości i… środowisko na tym nie cierpi.

Ryby świeże czy mrożone – co wybrać?

Jeśli mieszkasz nad morzem, to zakup świeżej ryby nie powinien nastręczać zbyt wiele trudności. Taka też uznawana jest za najsmaczniejszą, nic więc dziwnego, że Polacy tak chętnie ją wybierają.

Ale czy zawsze będzie to dobra decyzja? Niestety nie. Nie brak producentów, sprzedawców, którzy oszukują klientów, oferując im rybę nie pierwszej świeżości. Jak to rozpoznać, napiszemy za chwilę.

Tutaj trzeba mieć świadomość, że najlepsza ryba to taka, która została zjedzona w kilka godzin po połowie. Jednak zanim trafi do sklepów, szczególnie tych na południu Polski, może minąć kilka dni. A jak to jest w przypadku tych mrożonych? Często temu procesowi zostają poddane zaraz po złowieniu, jeszcze na kutrze rybackim.

Choć i z tymi mrożonymi trzeba uważać. Kiedy? Gdy są luzem przechowywane w chłodniach, mają ciągły dostęp do świeżego powietrza. Jeśli wybierać rybę mrożoną, to tylko tę, która jest szczelnie zapakowana i leży w zamrażarkach.

A jaką w takim razie najlepiej kupować? O ile, jak na początku wspominaliśmy, nie mieszkasz nad morzem, to warto kierować się zasadą, żeby świeżą rybę kupować w dniu jej dostawy do sklepu. Choć i to jeszcze nie jest gwarancją sukcesu, dlatego sprawdź, jak rozpoznać świeże ryby.

Jak rozpoznać świeże ryby?

Czy warto zaglądać rybie w oczy? Jeśli chcesz ocenić jej świeżość, to z pewnością. Powinny być szkliste, przejrzyste. Jeśli są szare, mętne, lepiej takiej ryby nie kupuj.

Świeża ryba ma łuski o metalicznym połysku, a skóra pod nimi jest wilgotna. Zapach to również bardzo ważne kryterium. Gdy masz do czynienia z produktem starszym, będzie on intensywny, drażniący.

Można też zweryfikować jej świeżość „manualnie”. Wystarczy dotknąć rybę palcem – jeśli mięso wróci do stanu poprzedniego, znaczy, że niedawno została złowiona. Oczywiście, zanim przeprowadzisz ten test, zapytaj się sprzedawcy o pozwolenie.

Jak widzisz, jest sporo rzeczy, na które trzeba zwrócić uwagę. To dla Ciebie za dużo zachodu? Żaden problem – sięgaj po rybę mrożoną, oczywiście tę szczelnie zapakowaną.

Ryby

Zanieczyszczenie mięsa ryb

Niektórzy profilaktycznie ryb nie jedzą, ze względu na ich stopień zanieczyszczenia. Nie da się ukryć, że w ostatnich latach problem jest coraz większy. Eksperci od żywienia jednak powtarzają, że korzyści ze spożywania ryb bogatych w kasy omega 3 przewyższają straty wynikające z ich zanieczyszczenia.

By wyeliminować ten problem, można wybierać ryby z hodowli ekologicznych oraz ograniczyć spożycie tych gatunków, które znajdują się na dole łańcucha pokarmowego. To m.in. owiany złą sławą mintaj.

Certyfikat zrównoważonego rybołówstwa MSC

Coraz częściej w marketach można znaleźć ryby oznaczone certyfikatem zrównoważonego rybołówstwa. Są one zwykle nieco droższe niż ich „zwykłe” odpowiedniki. Za co się dopłaca i czy jest to warte swojej ceny?

Standard MSC, czyli zrównoważonego rybołówstwa, służy do oceny rybołówstw pod kątem wpływu na dzikie populacje ryb oraz oddziaływania na ekosystem. Każdy może dobrowolnie przystąpić do tego programu, aczkolwiek, aby uzyskać certyfikat, należy spełnić trzy główne warunki.

Na początku sprawdzane jest, czy w wyniku połowów zostaje wystarczająca ilość ryb, aby móc zapewnić ciągłość danego gatunku. Następnie weryfikowane jest oddziaływanie na środowiska. Chodzi o to, aby połowy były prowadzone w sposób niezagrażający innym siedliskiem morskim. Ostatecznym kryterium jest zarządzanie rybołówstwem, dopasowywanie się do obowiązujących przepisów oraz stała kontrola nad zmianą liczebności ryb.

I choć dla niektórych zakup ryb z certyfikatem MSC może wydawać się bezsensowny, faktem jest, że dzisiejsza działalność człowieka w coraz większym stopniu negatywnie wpływa na środowisko. Warto więc wspierać firmy, którym zależy na zachowaniu równowagi w nim. Naszym zdaniem wybór jest prosty – lepiej kupić tę rybę, która pochodzi ze zrównoważonego rybołówstwa.

Gdzie na pizzę w Katowicach?

Pizzeria

Polacy stali się wymagający i w Polsce chcą jeść jak… we Włoszech. Bez żadnych kompromisów. Na szczęście jest to możliwe, bo niejedni smakosze twierdzą, że pizza z polskiej pizzerii dorównuje daniom serwowanym w klasycznych trattoriach. A wiesz, że Katowice pizzą stoją? Wybranie 5 knajpek do naszego (nie)obiektywnego zestawienia było łatwością. I zaznaczamy, że nasza redaktorka jest stałą bywalczynią każdej z tych restauracji, dostaniesz więc najświeższe informacje.

1. La Vineria

Jeśli zapytasz się Katowiczan, czy znają La Vinerię, to pewnie odpowiedzą, że nigdy o niej nie słyszeli. Na nasze i teraz już Twoje szczęście nie jest to restauracja zlokalizowana w centrum miasta, dzięki czemu wciąż udaje się jej zachować intymną atmosferę. Choć od razu uprzedzamy, gdy planujesz wypad na pizzę w weekend, warto wcześniej zarezerwować stolik, bo inaczej możesz wyjść z niej tak szybko, jak wszedłeś.

Ale przechodząc już do konkretów, La Vineria to restauracja z typową włoską kuchnią, a w karcie prym wiedzie pizza. Nie bez powodu zresztą, bo knajpka może pochwalić się piecem do pizzy opalanym drewnem. Najwięksi fani tego przysmaku mogą wybrać stolik znajdujący się przy stanowisku pracy pizzaiolo. Żeby nie przedłużając, możesz być pewny jakości tego dania. Cały efekt zostanie spotęgowany eleganckim, lecz jednocześnie przytulnym wystrojem oraz profesjonalną i przemiłą obsługą.

2. Vera Napoli

Teraz przenosimy się już do centrum Katowic i na drugim miejscu w naszym zestawieniu umieszczamy stosunkowo nową knajpką, Vera Napoli. Ale od razu ostrzegamy – nie każdy zasmakuje w jej kuchni. Skąd więc tak wysokie miejsce, zapytasz? Sprawa jest prosta. W Vera Napoli dostaniesz pizzę neapolitańską, której ciasto różni się od tej klasycznej. Można ją kochać lub nienawidzić. My kochamy, rzecz jasna.

Jeśli jednak się tam wybierzesz i dostaniesz niepokrojoną pizzę, to… nie pytaj o specjalny nożyk. Dlaczego? Obsługa szybka wytłumaczy, jak jeść tę pizzę, aby smakowała najlepiej. I tu się przyznamy, że sami po raz pierwszy tę wiedzę nabyliśmy właśnie w tej restauracji. Jako ciekawostkę dodamy, że Vera Napoli to siostra La Fontany w Tychach.

Pizza

3. Sezo’novo

Chodzisz latem na spacery po Dolinie Trzech Stawów? Koniecznie skieruj swoje kroki w stronę ulicy Francuskiej, przy lotnisku Muchowiec. Znajdziesz tam niepozorną pizzerię na świeżym powietrzu i co zaskakujące, z piecem do pizzy.

Naszym zdaniem Sezo’novo ma tylko jeden minus – jest otwarty wyłącznie w sezonie letnim. A gdy pogoda nie sprzyja i cały dzień pada, to lepiej się wcześniej upewnić, czy pizzeria nie jest dziś zamknięta. Takie informacje znajdziesz na ich profilu na Facebooku.

4. Pizza z pieca

W ścisłym centrum Katowic, na ulicy Mielęckiego (a więc po drodze na najsłynniejszą ulicę w Katowicach, czyli Mariacką), spotkasz Pizzę z pieca. A jak przejdziesz obok niej i poczujesz ten zapach, to na pewno szybko wejdziesz do środka. Nie Ty jeden niestety, dlatego w weekend lepiej wcześniej zarezerwować stolik.

Nie wiemy, co w sumie nowego napisać, więc się powtórzymy. Zamówisz tu pizzę na cienkim, chrupiącym cieście, która, a jakże!, wychodzi prosto z pieca. Na dodatek składników nie powstydziłby się rodowity Włoch.

5. Len Arte

Najbardziej popularną, znaną w Katowicach pizzerią jest Len Arte, lecz my przewrotnie umieszczamy ją na ostatnim miejscu. I bynajmniej nie z powodu pizzy, bo ta jest bardzo dobra. Mankamentem, nie tylko w naszej opinii, jest obsługa. Zawodna, często niemiła, opryskliwa dla klienta. Zmieniająca się bardzo często. Więc choć lubimy pizzę w Len Arte i przechodząc ulicą Mariacką, nie sposób nie rzucić okiem na to, czy w środku nie ma wolnych stolików, mając tak wspaniałą konkurencję, wolimy zajrzeć do knajpek z miejsc 1-4.

To nie wszystkie pizzerie w Katowicach i pewnie jeszcze niejedna powinna zostać wyróżniona. Pamiętaj jednak, że to nasz (nie)obiektywny ranking i nic byśmy w nim nie zmienili. Ba! Jego stworzenie było wyjątkowo proste – a to wszystko dzięki dokładnym testom, które nasi redaktorzy z gorliwością godną podziwu regularnie przeprowadzają.

Jak zachowywać się w restauracji na biznesowym obiedzie?

Obiad biznesowy

Teoretycznie, jak należy się zachowywać podczas wizyty w restauracji, wie każdy, lub tę wiedzę mieć powinien. Spotkania biznesowe mogą rządzić się jednak trochę innymi prawami. Podpowiadamy, jak zachowywać się podczas obiadu ze swoim przyszłym kontrahentem lub partnerem biznesowym.

Rezerwacja stolika w restauracji

Zacznijmy od tego, żeby zawsze rezerwować stolik w restauracji, niezależnie od tego, czy spotkanie jest umówione na wczesną, “niepopularną” porę, czy miejsce, do którego się wybieracie, jest zawsze puste. Pech może sprawić, że nie będzie wolnych stolików lub będą one się znajdować w mniej komfortowej, niesprzyjającej rozmowom części sali.

Dokonując wcześniej rezerwacji, masz pewność, że nie będzie żadnych wpadek jeszcze przed rozpoczęciem spotkania. Przy okazji możesz poprosić pracownika restauracji, żeby w miarę możliwości wybrał miejsce spokojne, dyskretne – wyjaśnij, jaki jest charakter wizyty, a wtedy kelner czy kelnerka na pewno coś dobiorą.

Co zamawiać w restauracji?

Pominiemy kwestie związane z tym, jakie sztućce do posiłku wybrać czy co zrobić z serwetą, bo to są informacje ogólne, które możesz poznać z innym źródeł. Chcielibyśmy natomiast zasygnalizować, żeby podczas takiego obiadu zamawiać wyłącznie dania „bezpieczne”. Czyli jakie?

Przede wszystkim chodzi tu o potrawy, które nie stwarzają problemów podczas jedzenia, jak burger czy spaghetti. Trzeba mieć nie lada wprawę, żeby zjeść je w sposób estetyczny. Lepiej też unikać dań, których aromat może być wyjątkowo intensywny, jak np. zupa czosnkowa. To również nie czas na eksperymenty, więc jeśli nigdy nie jadłeś ośmiorniczki, to nie próbuj się popisywać przed swoim rozmówcą obyciem w kulinarnym świecie.

Rozmawianie przez telefon

Chyba nie musimy tłumaczyć, że odbieranie telefonu podczas rozmowy z inną osobą może zostać uznane za brak szacunku. Szczególnie gdy ma to miejsce w restauracji – przyjmuje się, że przy stole nie wypada wyciągać telefonu. Aby uniknąć krępujących sytuacji, wycisz przed spotkaniem swojego smartfona i odłóż go do teczki.

Może okazać się jednak, że czekasz na bardzo ważny telefon. Wtedy na początku uprzedź o tym rozmówcę, nie tłumacząc się jednak dokładnie. A gdy ktoś do Ciebie zadzwoni, przeproś i odejdź od stołu, aby odebrać połączenie. Pamiętaj, że Twoja rozmowa nie powinna przeszkadzać też innym gościom. Zakończ ją najszybciej, jak jest to możliwe.

Płacenie za rachunek

Często kłopotliwe jest, kto płaci za rachunek podczas spotkań biznesowych. Tutaj przyjęto zasadę, że uregulować należność powinna osoba, która jest inicjatorem spotkania. Lecz jeśli jest nim kobieta, a rozmówca mężczyzną, to może okazać się, że w myśl savoir vivre’u, to on będzie chciał płacić. Wtedy lepiej się nie wykłócać, byłoby to nietaktem.

Napiwek

O ile tylko obsługa kelnerska nie była wyjątkowo opieszała, niekulturalna, to powinno się dać napiwek w wysokości min. 10% wartości zamówienia. I lepiej tego nie lekceważyć na spotkaniach biznesowych, żeby nie wyjść na osobę skąpą (w takich relacjach to zwykle nie wróży niczego dobrego). Z drugiej strony nie warto też przesadzać z wysokością napiwku, ponieważ mogłoby to zostać źle odebrane.

Kuchnia zero waste – jak zacząć?

Targ spożywczy

Zauważyłeś, że często wyrzucasz resztki z obiadu? A może zanim zużyjesz jakiś produkt, on dawno się już zepsuje? Najwyższy czas to zmienić! Tylko od czego zacząć? Podpowiadamy.

Planowanie jadłospisów

Mamy dobrą i złą wiadomość. Jeśli nie chcesz wyrzucać jedzenia, to musisz zacząć planować posiłki. To jest najlepszy sposób na to, aby mieć kontrolę nad tym, ile kupujesz i ile jesteś w stanie zjeść. Jest to czasochłonne i na początku trudne, wiemy. Ale ma to swoje dobre strony – robiąc zakupy raz, oszczędzasz czas. I sięgasz w sklepie tylko po to, czego potrzebujesz, więc oszczędzasz też pieniądze.

Jak przygotować taki plan? Tak naprawdę jakkolwiek. Nie czekaj na inspirację. Nie zamawiaj specjalnych planerów, które Ci to ułatwią. Weź kartkę i długopis oraz… zacznij działać. Pierwszym krokiem niech będzie inwentaryzacja lodówki i półek kuchennych. Sprawdź, co Ci zostało i na tej bazie stwórz posiłki. Pomocne jest natomiast spisanie swoich ulubionych potraw, pewniaków, które wiesz jak zrobić szybko i na dodatek wszystkim smakują.

Podczas takiego planowania uwzględniaj dania z produktów sezonowych. Są tanie, odżywcze, a do tego smaczne, na nich warto opierać swoje codzienne menu.

Zakupy z listą

Gdy masz już gotowy plan, trzeba zrobić listę zakupów. Tu od razu możemy polecić darmową aplikację na telefon Listonic. Służy do tworzenia takich list, można je także udostępniać wybranym osobom, które mogą je edytować. Gdy coś kupisz, odhaczasz to na liście i idziesz dalej.

Aby takie zakupy miały sens, musisz też określić, jaką ilość danego produktu potrzebujesz, warto to uwzględnić podczas tworzenia jadłospisu. W przypadku kasz czy makaronów, które się nie psują, jest to mniej istotne. Ale już gdy chodzi o banany, awokado lub jabłka, to sporą różnicę robi, czy kupisz ich pół kilo, czy kilogram.

Brzmi to przerażająco? Czytaj dalej, zaraz wszystko ułatwimy.

Mrożenie

Pierwszy i drugi krok może wymagać wprawy. Zanim jej nabierzesz, zaprzyjaźnij się z zamrażarką, to będzie Twój sprzymierzeniec w drodze ku byciu zero waste. Dlaczego?

Czasami okazuje się, że przygotowałeś zbyt dużo danej potrawy, a na następne dni zaplanowane jest już coś innego i wszystkie składniki są kupione. Albo postanowiłeś wyskoczyć na obiad do restauracji z kolegami z pracy. Jeśli więc wiesz, że nie będziesz w stanie zjeść czegoś, to po prostu… to zamroź. Możesz tak zrobić w przypadku gulaszy, zup, sosów etc., a także warzyw i owoców. Ma to swoje dodatkowe plusy – będą to Twoje dania ratunkowe na następny tydzień, dzięki czemu część jadłospisu będzie już tak naprawdę gotowa.

Praktyczne wskazówki na niemarnowanie żywności

Robienie czipsów z obierków ziemniaków czy pesto z liści rzodkiewki to wyższy poziom wtajemniczenia, do którego trzeba dojrzeć. Dlatego zaczniemy od wskazówek, które można wprowadzić od dziś.

Przedstawiamy sprawdzone sposoby na niemarnowanie żywności, czyli wykorzystanie tego, co pozornie nadaje się już do wyrzucenia.

Na początek idzie czerstwy chleb. Zanim go wyrzucisz, zastanów się, czy nie lepiej zrobić z niego grzanki? Możesz je przechowywać w pudełku i dodawać do zup albo sałatek. Ba! Włoska sałatka panzanella opiera się na czerstwym chlebem. Możesz też z niego zrobić pyszną zapiekankę lub zagęścić nim zupę.

Aby dać „drugie” życie warzywom, wystarczy je upiec i wykorzystać do sałatki, kotlecików czy zupy. Z natki pietruszki, szpinaku czy koperku w szybki sposób zrobisz pesto do makaronu lub kanapek. I nasz faworyt, czyli bajaderki. To słodkie kuleczki robione z odpadów cukierniczych, z dodatkiem kakao i bakalii. W ten sposób można przerobić zeschnięte bułki maślane, drożdżówki czy ciasto drożdżowe.

A jak te wszystkie rady wprowadzić w życie? Jeśli widzisz, że pod koniec tygodnia została Ci papryka, marchewki i ziemniaki, które nie wyglądają już tak apetycznie, jak w dniu zakupów, to upiecz je, dodaj do bulionu i zblenduj na gładki krem – pomysły na kolejne dni stworzą się same. Do nich koniecznie dodaj grzanki, a niech wspomniane pesto będzie bazą do sałatki makaronowej.

I tak z tygodnia na tydzień, planowanie posiłków stanie się coraz łatwiejsze, a niemarnowanie żywności będzie dla Ciebie czymś intuicyjnym.

Dlaczego warto jeść buraki?

Buraki

Choć niby każdy wie, że buraki są zdrowe, to jednak nie cieszą się one zbyt dużą popularnością na polskich stołach. Często jedyne wydanie, w jakim są znane, to barszcz czerwony i surówka, podawana do panierowanego i smażonego w głębokim tłuszczu schabowego. Co powiesz na to, że buraki być głównym bohaterem dania, zamiast dodatkiem do niego?

Wartości odżywcze buraków

Zaczniemy od odpowiedzi, dlaczego warto jeść buraki. A jest o czym pisać, bo te niepozorne warzywa mają sporo wartości odżywczych. Zawierają w sobie sporo witaminy C oraz witaminy A. Są bogatym źródłem kwasu foliowego oraz wapnia, fosforu, magnezu i potasu.

Choć nie obfitują w żelazo, to mają działanie krwiotwórcze, dlatego zaleca się je osobom chorującym na anemię. Dzięki dużej ilość przeciwutleniaczy wzmacniają układ krwionośny, a przy okazji dbają o zachowanie młodego wyglądu.

Jeśli masz problemy z utrzymaniem prawidłowego poziomu cholesterolu, koniecznie powinieneś wprowadzić do swojej diety buraki. Nie każdy wie o tym, że wzmacniają też odporność, zwłaszcza na choroby wirusowe. Są zasadotwórcze, a więc ułatwiają przywrócenie równowagi kwasowo-zasadowej, zwłaszcza że obecnie wiele potraw ma działanie zakwaszające organizm.

Starasz się trzymać linię lub chcesz zrzucić parę kilogramów? Nic prostszego, ponieważ w 100 g ugotowanego buraka jest zaledwie 37 kcal. Wiemy jednak, że czasami gotowanie tych warzyw może wydawać się uciążliwe, dlatego raz-dwa rozprawimy się z tym mitem.

Buraki – jak gotować?

Nie będziemy ukrywać, że gotowanie buraków to krótki proces, bo tak wcale nie jest. Ale przecież nie musisz nad nimi stać i sprawdzać co minutę, czy to już. Nie wymagają też specjalnego pilnowania, chyba że wlałeś zbyt mało wody, która po prostu… wyparuje.

Co warto wiedzieć? Przede wszystkim wybieraj nieduże warzywa, które się krócej gotują. Te większe często są mniej smaczne, poprzerastane włóknami. Następnie umyj je dokładnie, ale nie obieraj ze skórki – tym warto się zająć, jak już będą gotowe, ponieważ skóra będzie łatwiej odchodzić.

Ułóż buraki w garnku i zalej je wodą tak, aby były całe przykryte. W zależności od wielkości potrzebują 30-60 min, aż będą całkowicie miękkie. Jak to sprawdzić? Wystarczy je nakłuć – jeśli widelec czy nóż wchodzi bez problemu, są gotowe.

Mamy też (nie)znaną poradę – zamiast gotować… upiecz buraki! Wtedy będą o wiele smaczniejsze, delikatniejsze. Także i w tym przypadku dobrze jest wybierać mniejsze sztuki, choć zawsze można je też podzielić na kawałki. I tu są dwa sposoby. Możesz piec buraki pojedynczo lub po kilka sztuk w folii. Albo, jeśli chcesz być bardziej zero waste, włóż je do naczynia żaroodpornego z przykrywką. Piecz warzywa w 200 stopniach, aż będą miękkie (ok. 40 min).

Pomysły na dania z buraków

Jak już sygnalizowaliśmy na początku, barszcz i surówka to nie jedyne sposoby na przygotowanie buraków. O pomysły na dania z buraków poprosiliśmy naszą redaktorkę, która przez wiele lat… buraków unikała jak ognia! Co poleca?

Sałatka z brokułami

Propozycji jest wiele. Zupa krem z pieczonych buraków, koniecznie z dodatkiem gotowanej ciecierzycy, która sprawia, że całość jest bardziej sycąca, zapewnia odpowiednią podaż białka i może stanowić alternatywę dla klasycznego obiadu. Na kanapki lub do paluszków z warzyw warto podać hummus z buraków. Burak doskonale komponuje się też z kozim serem oraz fetą, szczególnie w formie sałatek. Te można zrobić na wiele różnych sposobów, natomiast zawsze będzie do nich pasować winegret na bazie octu balsamicznego i miodu.

Efektowną przekąską jest carpaccio z buraków, skropione oliwą i pokruszone serem feta. Niejeden mięsożerca nie wzgardziłby również kotletem a kaszy jaglanej i buraków. Dlatego jak najprędzej idź do sklepu i niech Twoja przygoda z burakami nie będzie jednorazowym zrywem.

Najpopularniejsze książki o gotowaniu i jedzeniu – TOP 10

Książka kucharska

Łapiesz się na tym, że wciąż i wciąż gotujesz to samo? A może brak Ci podstawowej wiedzy na temat przygotowywania posiłków, organizacji w kuchni? Mamy aż 10 propozycji książek, które będą dla Ciebie wspaniałym źródłem wiedzy oraz inspiracji. Dzięki nim Twój tygodniowy plan posiłków przestanie być nudny.

1. Jamie Oliver – Wege

Na początek mamy coś dla wegetarian, choć nie tylko. To nowa książka Jamiego Olivera, brytyjskiego kucharza, który słynie z tego, że pokazuje jak gotować prosto, szybko i oszczędnie. Daje też sprytne wskazówki, dzięki którym gotowanie na co dzień przestaje przypominać skomplikowaną strategię wojenną.

W tej pozycji zapoznaje swoich czytelników z kuchnią roślinną. To wspaniała propozycja dla osób, które chcą ograniczyć spożycie mięsa, a nie wiedzą, od czego zacząć.

2. Malwina Bareła – Lunchbox na każdy dzień

Jeśli korzystasz z przepisów dostępnych w internecie, to pewnie znasz bloga z przepisami Filozofia Smaku. A wiesz, że jego autorka wydała dwie książki? To Lunchbox na każdy dzień. Pierwsza część to Przepisy inspirowane japońskim bento, a druga po prostu Nowe Przepisy.

Znajdziesz tam informacje o filozofii bento, porady, jak przygotować posiłki na wynos oraz wiele ciekawych pomysłów na dania, do których składniki kupisz bez problemu w polskich sklepach.

3. Kinga Paruzel – Flexitariaznim

Kinga Paruzel to finalistka MasterChefa, która od czasu swojej kariery w telewizyjnym show kulinarnym nie próżnuje. Jej najnowszą książką jest Flexitarianizm. To zbiór przepisów dla „elastycznego wegetarianina”, czyli osoby, która gotując na co dzień, chce opierać się na zasadach diety roślinnej. A gdy już sięga po mięso i ryby, są one wysokiej jakości.

I Kinga Paruzel pokazuje, jak w praktyce tego dokonać.

4. Marta Dymek – Jadłonomia

Kuchnia wegetariańska zdominowała polski rynek wydawniczy. Zresztą nic dziwnego, bo jak pokazuje Marta Dymek, może być urozmaicona i smaczna. Jej kultowa książka, Jadłonomia, nie schodzi z rankingów książek kulinarnych. Jej kontynuacją jest Nowa Jadłonomia, gdzie zebrane zostały wegetariańskie przepisy z całego świata. Jesteś gotowy podjąć to wyzwanie?

5. Jamie Oliver – 5 składników

Jamie Oliver to autor bestsellerowych książek kucharskich, nic więc dziwnego, że w tym zestawieniu nie mogło zabraknąć innych jego pozycji. Tym razem jest to 5 składników. Gotuj szybko i łatwo.

Danie z pięciu składników brzmi jak marzenie każdego początkującego kucharza? I tak, jest to możliwe, a Jamie Oliver podpowie Ci, jak to osiągnąć.

6. Jamie Oliver – Jamie gotuje po włosku

Wiemy, że robimy się powtarzalni, ale nic nie poradzimy na to, że Polacy po prostu pokochali książki Jamiego Olivera. A jeśli dodać do tego kuchnię włoską, to sukces jest gwarantowany. I tak wszyscy fani spaghetti, risotto i pizzy mogą dowiedzieć się, jak przygotować te oraz inne klasyczne dania w książce Jamie gotuje po włosku.

Dodamy jeszcze, że dużą wartością tych pozycji są przepiękne zdjęcia.

7. Magdalena Makarowska, Dominika Musiałkowska – Insulinoodporność w polskiej kuchni

Na insulinoodporność choruje coraz więcej Polaków. W tym wypadku kluczem są odpowiednio skomponowane posiłki. Tylko jak to zrobić? Dowiesz się tego dzięki książce Insulinoodporność w polskiej kuchni oraz jej drugiej części – Insulinoodporność. Szybkie dania.

Jak piszą autorki tych książek, przepisy są tak skomponowane, aby były odpowiednie dla całej rodziny.

8. Viola Urabniak – Dieta na wynos

Viola Urabaniak to dietetyczka, która pokazuje, że można jednocześnie zdrowo się odżywiać i jeść smacznie. Nawet wtedy, gdy większą część czasu spędzasz poza domem. Książka Dieta na wynos to zbiór 100 prostych i zdrowych przepisów na lunch. Dodatkowo autorka daje wskazówki, jak nie marnować jedzenia oraz jak je zapakować, by jak najdłużej zachowało świeżość.

9. Eryk Wałkowicz – Roślinny lunchbox dla każdego

Roślinny lunchbox dla każdego to kolejna książka z przepisami wegetariańskimi. Jej autor, Eryk Wałkowicz, jest twórcą popularnego bloga dla wegen – ErVegan.

Jej największą zaletą jest to, że pokazuje, że dania wegańskie mogą być proste. I że można je przygotować z ogólnodostępnych, tanich składników.

10. Michał Wrzosek – Szybki i zdrowo. Fast Food w wersji fit

Michał Wrzosek to dietetyk, który na co dzień udowadnia, że nie trzeba rezygnować ze swoich ulubionych dań, aby chudnąć. Nawet jeśli są to frytki, burgery czy kebab. Trzeba tylko wiedzieć, jak tłuste i niezdrowe potrawy przygotować tak, by… stały się dietetyczne. Lubisz fast food? Z tą książką będziesz mógł go jeść bez wyrzutów sumienia.

Lista polskich superfoods – produkty o niezwykłych wartościach

Jarmuż

Wiesz, że nie musisz wydawać kilkudziesięciu złotych na modne, egzotyczne super foods, bo w lokalnym sklepie… będziesz mieć ich polskie odpowiedniki o wiele taniej? Sprawdź polskie super foods i dowiedz się, dlaczego warto po nie sięgać.

1. Siemię lniane

Słyszałeś o siemieniu lnianym? Jadłeś go kiedykolwiek? A może kojarzy Ci się z odstraszającym, kleistym „glutkiem” do picia? Zaraz zmienisz o nim zdanie, gdy dowiesz się, jakie ma właściwości.

Przede wszystkim siemię lniane jest bogatym źródłem nienasyconych kwasów tłuszczowych, a tych Polacy jedzą wciąż za mało. Te niepozorne nasionka obniżają poziom cholesterolu, regulują pracę jelit, a także przeciwdziałają stanom zapalnym. Obniżają poziom cukru we krwi oraz dostarczają organizmowi sporo błonnika.

Tylko jest jedno małe „ale”. A właściwie dwa. Po pierwsze, siemię lniane, aby było dobrze przyswojone przez organizm, musi być zmielone. Inaczej nie będziemy w stanie go strawić. I po drugie, mielić powinno się je mielić przed spożyciem, ponieważ cenne składniki „ulatniają” się po kilku godzinach.

2. Kasza jaglana

Kasza jaglana jakiś czas temu szturmem podbiła polską kuchnię. A właściwie została odkryta „na nowo”. Przyrządza się z niej jagielniki (serniki jaglane), jaglanki (jaglane owsianki), na jej bazie robi się wegetariańskie pulpeciki lub dodaje się ją do sałatek. Ba! Znajdziesz książki poświęcone tylko i wyłącznie kaszy jaglanej. Skąd tak duża popularność? Z dwóch powodów.

Po pierwsze, chodzi o czynniki prozdrowotne. Kasza jaglana jest bardzo dobrze przyswajana, nie ma glutenu, nie wywołuje alergii. Odkwasza organizm oraz rozgrzewa go. Poprawia pracę układu pokarmowego, a do tego jest źródłem witamin z grupy B, żelaza, potasu oraz – co ciekawe – białka, i to całkiem dobrej jakości.

A jaki jest drugi powód? Jest bardzo neutralna w smaku, po zmiksowaniu nabiera kremowej konsystencji. Będzie więc idealna do wypieków, udając w nich nabiał, ponadto stanowi bazę wielu posiłków.

3. Czosnek

Czosnek zna każdy i uwielbia prawie każdy. Prawda jest taka, że albo się go kocha, albo nienawidzi. My oczywiście zalecamy, aby iść tą pierwszą drogą, ponieważ mimo swojej „pospolitości” jest wspaniałym super foods.

To naturalny antybiotyk, o czym w sumie wiadomo nie od dziś. Działa antyoksydacyjne, reguluje ciśnienie, wzmacnia serce. A do tego, naszym zdaniem, jest jedną z najlepszych przypraw używanych w polskiej kuchni. I tutaj jeszcze zaskoczymy Cię informacją, że ze względu na swoje właściwości zdrowotne, przyrównywany jest do grzybów shiitake.

Czosnek

4. Orzechy włoskie

Choć nie tak efektowne jak orzechy makadamia czy pekan, znane z polskiego podwórka orzechy włoskie, są jednymi z najlepszych, pod względem wartości odżywczych. Mają bardzo dużo kwasów omega-3, a do tego białka, błonnika, kwasu foliowego i magnezu. Znajdziesz w nich witaminę E, zwaną witaminą młodości, a także inne antyoksydanty, które dzielnie zwalczają wolne rodniki, przyśpieszające starzenie się organizmu.

Choć mają sporo kalorii i tłuszczu, nie masz się co ich bać. Niech stanowią podstawowy składnik Twojej diety, dodawaj je do sałatek czy do owsianki.

5. Jarmuż

Ostatnimi czasy modny stał się jarmuż, choć tak naprawdę nie jest to żadna nowość, bo już w średniowieczu był powszechnie znany. Znajdziesz w nim sporo żelaza, białka i błonnika. Zawiera przeciwutleniacze, witaminę C, A i K. Mamy też dobrą wiadomość, bo to jedno z niewielu warzyw, które kocha przymrozki, dlatego jesienią i zimą nie brakuje go w sklepach. I dodamy, że z jarmużu można zrobić jedne z najlepszych chipsów, jakie jedliśmy.